Krzysztof Lewandowski dołączył do H. Skrzydlewska Orła, by wzmocnić formację juniorską łódzkiej drużyny. Nadchodzący sezon będzie bardzo ważny dla młodego zawodnika, który bardzo liczy na udane starty – nie tylko w barwach naszego zespołu.
Czy można stwierdzić, że do H. Skrzydlewska Orła dołączył właśnie mistrz Polski?
Krzysztof Lewandowski: – No, powiedzmy, że tak.
Dlaczego tylko „powiedzmy”?
– Nie czuję się ważną częścią drużyny, która zdobyła mistrzostwo Polski.
Dlatego postanowiłeś zejść poziom niżej? To jeden krok wstecz, by zaraz zrobić dwa do przodu?
– Dokładnie. Nie odbieram tego jako porażkę, bo Metalkas 2. Ekstraliga rośnie w siłę z każdym rokiem. Są tutaj zawodnicy, którzy jeżdżą nawet w Grand Prix. Dlatego uważam, że wbrew pozorom ta liga nie odbiega znacząco poziomem od PGE Ekstraligi. Wierzę w to, że tutaj, w Łodzi, będę mógł rozwinąć skrzydła i czerpać więcej radości z jazdy niż w poprzednich sezonach.
Jesteś uznawany za wielki talent, więc domyślam się, że mogłeś przebierać w ofertach. Dlaczego wybrałeś łódzkiego Orła?
Pojawiło się kilka telefonów, ale rozmowy z prezesem Skrzydlewskim przebiegły dosyć sprawnie i to było decydujące. Pan prezes od samego początku przyjął mnie z otwartymi rękoma. Zaufaliśmy sobie. Ja mogłem liczyć na pomoc prezesa i jednocześnie zobligowałem się do odrzucania innych ofert.
We wcześniejszych wywiadach często wspominałeś, że tym, co cię blokuje nie są umiejętności techniczne czy fizyczność, ale podejście mentalne. Czy doświadczenie, które zdobywałeś w poprzednich sezonach, pomoże ci uporać się z tym problemem w sezonie 2026?
Mam taką nadzieję. Dalej jestem młodym zawodnikiem, ale faktycznie w swojej karierze spotkałem już kilku psychologów, od których wyciągam to, co dla mnie najistotniejsze. Powoli składam to w całość, która mi pomaga.
Jaki masz indywidualny cel na nowy sezon?
Przede wszystkim chcę awansować do SGP2 i pokazać się z dobrej strony w zawodach indywidualnych. Były lata, gdzie byłem bliżej SGP2, ale w poprzednim roku byłem już nieco dalej. Myślę, że nadszedł czas, by postawić wszystko na jedną kartę i zrobić co w mojej mocy, by awansować do cyklu SGP2.
Przed tobą ostatni rok jako junior. Czy to może być decydujący sezon w twojej karierze?
Może nie decydujący, ale na pewno bardzo ważny. Na moją korzyść jest przepis o zawodniku do lat 24, który uchyla wciąż młodym zawodnikom bramy dorosłego żużla. Staram się do tego wszystkiego podejść z chłodną głową i potraktować najbliższy sezon jako lekcję. Wiem jednak, że muszę się do niej naprawdę solidnie przyłożyć.
Mam wrażenie, że trener Maciej Jąder potrafi dobrze przygotować młodych żużlowców. Czy brałeś to pod uwagę przy wyborze klubu?
Tak. Z trenerem Maciejem dobrze się dogaduję od pierwszego spotkania. Trener zwraca uwagę nie tylko na zawodnika, ale też na sprzęt, co dla juniora jest bardzo ważne. Fajnie nam się rozmawia, bardzo cenię możliwość tej współpracy.
Wszystko wskazuje na to, że będziesz pełnił rolę lidera formacji juniorskiej. Czy czujesz dodatkową presję związaną z tym faktem?
Tak naprawdę liderem formacji juniorskiej miałem być od momentu, w którym pojawiłem się w żużlu. To tylko umowna rola, bo wszystko zweryfikuje tor. W jednym meczu liderem mogę być ja, w innym Seweryn. Najważniejsze, byśmy jako juniorzy dokładali punkty i w ten sposób pomagali drużynie.



















